Joseph Conrad dedykował swą nową powieść Wellsowi, "historykowi przyszłych epok". Skromnie nazywając ją dziewiętnastowieczną. Przewidział w niej jednak dadaistów, futurystów, konceptualistów, akcjonistów...
Świat\kolaż stolica dziewiętnastowiecznego imperium, dostojeństwo jej porządku i ferment podziemi, zapleczy antykwariatów i pubów pełnych ostro ciętych postaci wywrotowców. To wszystko się przenika i jest nierozerwalne. A idea anarchistów jest nieprawdopodobna. Wystarczy wysadzić południk zerowy. Zmienimy porządek świata... po prostu piękne...
Czysta, pociągająca idea oraz dramaty ludzi ułomnych i nieudolnych. Ludzkich. Pomysł ambasadora/ideowca jest nieracjonalny nawet dla anarchisty - racjonalisty/zamachowca - nie ważne... scenariusz jest uruchomiony... Autor po doświadczeniach wojny światowej nie chciał w książce zmienić ani słowa. A my wiemy, że to była "pierwsza" wojna. Wiemy niby dużo więcej [???]
Kiedyś była to jedyna z powieści Conrada wydawana wyłącznie w wydawnictwach emigracyjnych. Warto do niej wrócić - bo wszystko jedno czyja to ambasada ...
Zapraszam do poszukiwania -izmów.
dalej jest kilka szkiców/ilustracji - pejzaży tamtego *miasta*

fragmenty powieści:
Państwowy Instytut Wydawniczy
1992
przekład Agnieszka Glinczanka